Mówią, że piorun nigdy nie uderza dwa razy w to samo miejsce, ale w przypadku grzmotu jest inaczej.
Prowadzona przez trio Shai Gilgeous-Alexander, Chet Holmgren i Jalen Williams, Thunder znacznie wyprzedzają harmonogram na swojej drodze do zostania legalnymi pretendentami do NBA. Jeśli chodzi o dwukrotne uderzenie pioruna, trudno nie zauważyć podobieństw do sytuacji, w której franczyza znajdowała się z trio Kevinem Durantem, Jamesem Hardenem i Russellem Westbrookiem w sezonie 2009–2010.
Zanim wyszczególnimy podobieństwa i różnice, ważne jest, aby zwrócić uwagę na to, jak OKC szybko znalazła się u progu rywalizacji. W niecałe pięć lat franczyza znalazła sposób, aby zaszokować świat koszykówki na każdym kroku.
Oto jak Thunder dotarli tutaj dzisiaj, jak wspominają najlepszą erę w krótkiej historii zespołu i czego mogą się nauczyć z tego, co poszło nie tak ponad dekadę temu.
Jak Thunder się tu dostały
Po jednym kroku od Damiana Lillarda na odległość 36 stóp Thunder wpadli w spiralę. Ponieważ wysiłki Westbrooka i wicemistrza MVP Paula George’a, aby „odrobić straty”, okazały się daremne, rozpoczęła się pozorna odbudowa.
Po pierwsze, transakcją było wysłanie George’a do Clippers w zamian za Gilgeousa-Alexandera, Danilo Gallinariego i sporą część kapitału poborowego. Kilka tygodni później franczyza zdecydowała się rozstać ze swoim sercem i duszą, przekazując Westbrooka do Houston w zamian za Chrisa Paula i większy kapitał poborowy.
Jak głosi historia, wskaźniki ESPN dały tę iterację OKC szansa 0,2%. przejścia do play-offów. Zniszczyli prognozy, wygrywając 44 mecze w sezonie 2019–20 dotkniętym pandemią Covid-19 i zajmując piąte miejsce w drużynie Zachodu, spychając Westbrook, Harden i Rockets na skraj eliminacji w rundzie otwarcia.
Dobra historia Thunder zakończyła się złamanym sercem, ale sam sezon zasiał ziarno, które umożliwiło im dotarcie tutaj w ciągu czterech lat.
Po tym, jak Gilgeous-Alexander jako debiutant w Los Angeles wziął udział w play-offach w ograniczonej roli, już w wieku 22 lat nabrał znacznie większego smaku bycia zawodnikiem drużyny play-offowej. Luguentz Dort, który miał wtedy 21 lat, zasłynął jako jeden z najlepszych obrońców ligi, ucząc się fizyczności gry posezonowej.
Rozwój Gilgeous-Alexander i Dort był podstawą nr 1.
Jeśli chodzi o kolejny element składowy, lista zawartych transakcji i postrzeganych jako „złe” kontrakty, które Thunder podjął od tego momentu, może być wyczerpująca. Podejście franczyzy po porażce z Houston można najlepiej opisać jako zorientowane na przyszłość.
Rekord Thunder 46-108 w latach 2020-2022 pokazuje, że w OKC nie było zbyt wielu zwycięstw. Przynajmniej na podłodze. W biurze kapitał poborowy został wykorzystany do gromadzenia talentów, a Thunder zatrudnili Josha Giddeya, Tre Manna, Holmgrena, Williamsa i Jaylina Williamsa, aby zbudować zespół, który znamy dzisiaj.
Potem, przed sezonem 2022-23, coś się zmieniło. Gilgeous-Alexander dał do zrozumienia, że przegrana nie potrwa długo. Nie zrobił tego po prostu to powiedzalbo na nim stanął.

Historia powtarza się w Oklahoma City
Po ogłoszeniu, że Thunder wkrótce zostaną zwycięzcą, Gilgeous-Alexander wyrósł na strzelca zdobywającego 30 punktów na mecz, zawodnika All-Star i All-NBA First Team. Z SGA w roli głównej, Thunder stworzyli czarnego konia, w skład którego wchodzą dwie inne potencjalne gwiazdy: 21-letni Holmgren i 22-letni Williams.
Brzmi znajomo, prawda?
15 lat temu OKC było prowadzone przez Duranta, który zdobywał 30 punktów na mecz i był główną postacią w obsadzie, w której znaleźli się 20-letni Harden, 21-letni Westbrook i 20-letni Serge Ibaka. i 23-letni Jeff Green. I choć zespół Thunder z sezonu 2009/2010 wkroczył na scenę z 50 zwycięstwami, wystarczyło to jedynie na ósme miejsce w niezwykle konkurencyjnej Konferencji Zachodniej.
Choć 50 zwycięstw było wyjątkowe, Thunder zasygnalizowali swoje nadejście, rzucając wyzwanie obrońcy – i ewentualnemu – mistrzowi Lakers w pierwszej rundzie play-offów w 2010 roku. W 2011 roku OKC dotarło do finału zachodniego. W 2012 roku Thunder dotarli do finałów NBA. Kilka miesięcy później nieudane negocjacje w sprawie kontraktu z Hardenem zaowocowały transakcją, która zasygnalizowała początek końca.
Wróćmy szybko do teraźniejszości, a wszystko, co Thunder mógł osiągnąć, jest pozornie w zasięgu ręki. Bez złych kontraktów i z mnóstwem młodych talentów, Thunder są w tempie wygrali na północ z 55 meczów i ugruntowali swoją pozycję jako zagrożenie na obrazie Konferencji Zachodniej, który najlepiej można określić jako płynny.
Sytuacje mogą nie być dokładnie takie same, ale podobieństwa między pierwszym przejazdem Thunder w roli pretendentów dają schemat tego, co należy robić, a czego nie.
Po raz pierwszy Thunder rozstali się z Greenem w 2011 roku, aby podjąć decyzję, w której wygrywają teraz. Przejęcie Kendricka Perkinsa od Celtics odegrało kluczową rolę w ich występie w finałach w 2012 roku. Jak powiedział nasz Scott Rafferty w noworocznym rankingu mocy w „Jugo Mobile”: „Można ustalić mądry handel [the Thunder] się na głęboką metę” w tym sezonie.
Mając w składzie pewne nakładanie się pozycji, skarbnicę typów draftu i gracza takiego jak Davis Bertans, który pomimo zarobków 17 milionów dolarów nie znajduje się w rotacji OKC, zespół może zawrzeć umowę, która lepiej przygotuje ich do serii play-offów z elitą Zachodu.
Jeśli chodzi o unikanie złej strony historii, transakcja z Hardenem i jej późniejsze konsekwencje są rażącym przypomnieniem, aby za wszelką cenę utrzymywać razem swoje najlepsze talenty. Jeśli wielka trójka utrwali się jako Gilgeous-Alexander, Holmgren i Williams, zapłaćcie jakąkolwiek cenę, która będzie konieczna, aby utrzymać ich razem.
Kto wie, być może Thunder mają w swoim składzie trzech przyszłych MVP. Sama ta myśl może teraz wydawać się szalona, ale jest to uczucie, które z pewnością brzmiałoby szalenie 14 lat temu.
Wyciągnięcie wniosków z przeszłości może zapewnić Oklahoma City jeszcze lepszą przyszłość.