Laura Moss nie boi się ujawnić inspiracji swojego debiutu reżyserskiego Narodziny/Odrodzenie (teraz transmituje na Hulu): Mary Shelley’s Frankensteina. Reżyser po raz pierwszy przeformułował koncepcję szalonego naukowca jako reanimatora w kontekście napiętych zawiłości współczesnej kobiecości i macierzyństwa i stworzył przerażającego, egzystencjalnego myśliciela pełnego lepkich kawałków horroru ciała. Film zdobył trzy nagrody Independent Spirit za scenariusz, najlepszą rolę główną dla Judy Reyes i nagrodę „Someone To Watch” dla Moss – a wszystko to jest w pełni zasłużone, o czym zaraz przejdę.
NARODZINY/ODRODZENIE: STRUMIEŃ CZY POMIŃ?
Istota: Róża (Malin Irlandia) jest zimno osoba. Myślę, że trzeba umieć dokonać podziału naprawdę ciężko żeby zostać patologiem wykonującym sekcje zwłok w piwnicy szpitala, ale ta pani jest o krok lub 10 dalej. Traktuje przyjaznego współpracownika z brutalnym chłodem, gdy ten prosi o wcześniejsze wyjście, aby zająć się chorym dzieckiem – mogło być gorzej. Usuwa łożysko martwej kobiecie i… pakuje je do walizki? Zdecydowanie gorzej. Podchodzi do baru i kiedy podrywa ją jakiś idiota, patrzy na niego z góry i kategorycznie mówi: „Chciałbym cię masturbować w łazience”, a potem zabiera jego nasienie do domu i inseminuje się nim. To. Ma zamrażarkę skrzyniową pełną worków z krwią. Ma świnkę o imieniu Muriel i jeśli myślisz, że to ją humanizuje, to cóż, nie znasz jeszcze pochodzenia tej świni. Wszystko w jej krzykach socjopata.
Celie (Reyes) jest jej przeciwieństwem. Jest uśmiechniętą pielęgniarką położniczą, która już wcześniej brała udział w porodzie i wczuwa się w jej ból. „Pomyśl o tym, jak o zrobieniu naprawdę dużego gówna” – szepcze do ucha zmagającej się z problemami prawie mamy, po czym śmieje się i mocno pcha i nie wydaje się już takie złe. Podnosi na ręce swoją sześcioletnią córkę Lilę (AJ Lister) i wzajemne uczucie rozlewa się niczym mus z przepełnionego kubka po napojach. Samotne macierzyństwo nie jest dla nikogo łatwe i Celie nie jest wyjątkiem, ale można odnieść wrażenie, że nie chciałaby tego w żaden inny sposób. Potem budzi się późno. Lila nie czuje się dobrze. Celie rzuca ją wrzeszczącą i płaczącą do opiekunki. Kolejna długa zmiana. Nie może odbierać telefonów od opiekunki, ponieważ w wyniku zniewagi i stresu jej telefon wpadł do toalety. Celie wraca i znajduje notatkę – musiała szybko zawieźć Lilę do szpitala. Dzieciaka już nie ma, zanim Celie tam dotrze. Bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Wyraz pustki na twarzy Celie jest porażający. Niszczycielski.
Ciało Lili ląduje na płycie Rose, a następnie w jej walizce. Celie wpada do dziecka i dowiaduje się, że Rose nie przepada za kontaktem wzrokowym. Rose wysyła Celie do lekarza sądowego, ale nie mają żadnych zapisów o obecności Lili. Ciekawski. Co z tym, że Celie w końcu puka do drzwi Rose, wchodzi do mieszkania, mija świnię i zamrażarkę i znajduje Lilę w łóżku, żywą, podłączoną do respiratora, worka na kroplówki i wszystkich monitorów, wywołując następującą wymianę zdań:
„Profil genetyczny pańskiej córki uczynił ją idealną kandydatką do eksperymentalnego leczenia, nad którym pracowałem”.
„Na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych?”
„Na śmierć”.

Jakie filmy będzie Ci to przypominać?: Biedactwa omawiał podobny materiał z bardziej, powiedzmy, fantazyjny kąt.
Wydajność, którą warto obejrzeć: Gdy fabuła się rozwinie, Irlandia i Reyes okazują się być duetem ekranowym.
Pamiętny dialog: „Przynajmniej nie zrobiłeś nic nieetycznego, jak zjedzenie kanapki z szynką!” – Celie dziwi się, że Rose jest szalonym naukowcem, który jest także wegetarianinem
Seks i skóra: Kilka chwil krótkiej kobiecej nagości.

Nasze podejście: Obiecuję, że nie zdradzę zbyt wiele, mówiąc, że Rose i Celie po wspomnianym wcześniej odkryciu, że dziewczyna została wskrzeszona z martwych, nawiązują fascynującą relację, która stanowi główny wątek Narodziny/Odrodzenie: Śmiertelnie poważne twierdzenie o twierdzeniu, że matki zrobią wszystko dla swoich dzieci. I przebiegły, komiczny pokaz dynamiki dziwnej pary, w którym nasi dwaj dyrektorzy, zjednoczeni głęboko amoralnym „projektem”, zbliżają się do siebie i nie tylko reprezentują dwie skrajności ideologiczne – zimną naukę i nieskrępowane emocje – ale także koordynują harmonogramy i krytykują nawzajem swoje osobowości jak starsza para. Ich moralne kompromisy są przerażające, ich feministyczne twierdzenia intrygujące, a ich rutyny typu „miód-jestem-w-domu”/co na obiad – zabawne, zwłaszcza gdy są sformułowane w tak niepokojących założeniach.
Moss wykazuje jasną wizję i intencje, używając szarego oświetlenia i ciasnych przestrzeni wewnętrznych, aby stworzyć poczucie duszącego napięcia: Jaki będzie finał tego małego przedsięwzięcia wskrzeszenia? Żadna z postaci nie widzi nic poza własnym nosem – Rose jest krótkowzroczna w swoim dążeniu do wykorzystania nauki do osiągnięcia niezgłębionego celu, a Celie jest tak pogrążona w smutku, że wydaje się, że tłumi wszelkie wątpliwości etyczne, które prawie na pewno ma, aby ponownie się z nią spotkać jej córka. Moss uparcie unika wszelkich rutynowych fantastyki science fiction lub horrorów, zachowując poczucie realizmu, które w większości podtrzymuje nasze zawieszenie niedowierzania; nie gubi się w żadnych szczegółach badań Rose (myślę, że ma to coś wspólnego z komórkami macierzystymi), ale zachowuje poczucie naukowej wiarygodności, które oddala nasz sceptycyzm i sprawia, że jesteśmy zafascynowani chwilą.
Kobiety, które przeżyły trudy ciąży – lub jakąkolwiek wizytę u ginekologa – prawdopodobnie odczują tutaj dodatkową warstwę strachu, ponieważ Moss mocno zakorzenia w sobie najbardziej niepokojące elementy tej historii. współczesne kobiece doświadczenie. Horror ciała nie jest tu tak zapadający w pamięć groteskowy, jak w filmie Cronenberga (David lub Brandon, wybieraj); działa nie po to, by wywołać szok, ale po to, by wziąć codzienność w klinice ginekologicznej i naciągnąć ją do przerażająco prawdopodobnych skrajności. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, jak kobiety w tym filmie, mimo że mają niezwykle podobne instynkty macierzyńskie, robią sobie nawzajem tak przerażające rzeczy.
Nasze wezwanie: Narodziny/Odrodzenie to prowokujący i niepokojący thriller, ostro i przemyślanie zrealizowany przez Mossa. Proszę, niech ktoś da temu reżyserowi czek in blanco. STRUMNUJ GO.
John Serba jest niezależnym pisarzem i krytykiem filmowym mieszkającym w Grand Rapids w stanie Michigan.