Oglądaj lub pomiń: „Back to Black” na VOD, niechlujna biografia Amy Winehouse, która sprawia, że ​​chcesz powiedzieć „Nie, nie, nie”

blank
Przez
Jugo Mobile
Jugo Mobile to platforma poświęcona wysokiej jakości treściom z zakresu gier, sportu i technologii. Odkrywaj najwyższej klasy materiały, nawiązuj kontakt z innymi pasjonatami i ekspertami. Poznaj...
11 min czytania

Urok większości muzyki pop umyka mi, ale Amy Winehouse była wyjątkiem. Miała głos, który mógł zatrzymać świat przed zawróceniem – mocny kontralt, zabawny, ale zdyscyplinowany, wyrażający głębokie, nielakierowane, czasem mrocznie zabawne prawdy o miłości, bólu i zwątpieniu. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem jej śpiew, od razu rozpoznałem, że nie jest ikoną popu wyrzeźbioną w studiach przez producentów, ale artystką dzielącą się swoją duszą ze światem. Była wyjątkowa. Dzielę się tym jako niezbędny kontekst dla moich sprzecznych uczuć Powrót do czerni (obecnie transmitowany w serwisach VOD, takich jak Amazon Prime Video), film biograficzny o zmarłym piosenkarzu w reżyserii Sama Taylora-Johnsona (Pięćdziesiąt odcieni szarości) – film biograficzny, który pojawia się w chwili, gdy gatunek osiągnął już dno twórcze, jego forma jest szablonowa, a funkcja kwestionowana. Marisa Abela gra Winehouse, niewątpliwie tragiczną postać, której potężna kreatywność została zniweczona przez wyniszczające uzależnienia, które zabiły ją w wieku 27 lat. Gra Abeli ​​jest niesamowita, ale reszta filmu? W tej chwili jej to nie spotyka. Zupełnie nie.

POWRÓT DO CZERNI: STRUMIEŃ CZY POMIŃ?

Istota: Amy (Abela) kocha jazz. Kocha To. „Spotkałaś kiedyś rozsądnego fana jazzu?” – żartuje jej ojciec, Mitch (Eddie Marsan), a ponura ironia tego stwierdzenia nie jest nam obojętna. Śpiewa na przyjęciu rodzinnym, a później wraca do domu, aby oddać się pierwszemu frazesowi z filmu: zainspirowana inspiracją, wypowiada na głos kilka tekstów, zapisuje je na papierze, chwyta gitarę i tworzy piosenkę przy garści jazzu akordy. Pochodzi z miejsca radości. Widzimy Amy na scenie występującą z taką pewnością siebie, jest ona właścicielem sceny, sali, budynku, bloku, kodu pocztowego – a świat będzie następny. Przychodzi wytwórnia Island Records, a ona ma zaledwie 20 lat, kiedy wydaje swój debiutancki album. Szczery, ustanawia ją skromnym fenomenem w Wielkiej Brytanii. Nie jest jeszcze międzynarodową sensacją, ale jej piosenki grają w szafach grających w pubach, ale jej gwiazda wschodzi. Sukces tylko dodaje jej pewności siebie, a kiedy grupa menadżerów i dyrektorów wytwórni próbuje udzielić jej rad dotyczących występu na scenie, ona odpowiada pochopną, defensywną lawiną wulgaryzmów. Ty. Nie rób. Naciskać. Amy Winehouse. Wokół.

W pubie poznaje Blake’a (Jack O’Connell) i z daleka wyczuwamy ten nieprzyjemny zapach. Uderzyli imponująco. Jest podobnie przerośniętą osobowością, którą tak się składa, że ​​jest zajęty, ale Amy chce tego, czego chce Amy, więc bierze go dla siebie. Po ich pierwszej wspólnej nocy Blake wyciska na lusterku do makijażu kreskę coli, żeby się pobudzić, a ona blednie – jest dziewczyną bardziej lubiącą trawkę i alkohol. „Myślałem, że jesteś rock’n’rollem” – mówi. „Nie jestem” – brzmi jej odpowiedź. „Jestem jazzem”. Ale kto powiedział, że jazz i rock nie mogą być dobrymi towarzyszami łóżka? Miłość Amy i Blake’a płonie gorąco gorącyi zanim się zorientujesz, wytatuowali sobie nawzajem imiona na ciałach. Mają randkę w zoo; piją, piją i piją, aż pewnej nocy na chodniku po pikantnym występie w nocnym klubie Amy, kłócą się. Wciska mu pazury w twarz i uderza solidnie w brzuch. Budzi się następnego ranka w domu swojej babci Cynthii (Lesley Manville); nikt nie kocha Amy bardziej niż jej ukochana Nan i nie ma nikogo, kogo Amy kochałaby tak, jak jej Nan. Ona jest bezpiecznym miejscem Amy. Nan delikatnie karci ją, żeby wzięła prysznic – śmierdzi alkoholem i papierosami. Ale to zapach Amy, żartuje Amy, „Chanel No. Pub”.

Blake skończył z Amy po incydencie, a ona jest załamana. Kolejne spotkanie menedżerów i dyrektorów: Amy musi iść na odwyk, nalegają, ale myślę, że znasz jej odpowiedź, a Mitch ją popiera – więcej o tym za chwilę. Pewnego dnia podczas spaceru po parku Amy otrzymuje straszną wiadomość od Nan, która informuje ją, że ma nieuleczalnego raka płuc. Związki złamanego serca. Nan parkuje Amy przed lustrem i po raz pierwszy zaczesuje włosy, a potem Amy żegna się i wyrusza do Nowego Jorku, aby nagrać swój kolejny album. Nigdy więcej nie zobaczy Nan. Radzi sobie, pijąc coraz więcej i paląc crack, co może, ale nie musi, wpłynąć na powrót Blake’a w jej uściski. A co z tą płytą? To hit. Paparazzi gonią ją i Blake’a, gdy potykają się w miejscach publicznych, pijąc, imprezując i złomując. Jej życie to huragan zdemaskowania, upokorzenia i wyzysku. To tragedia w być może najczystszej formie.

Powrót do filmu biograficznego o Czarnej Amy-Winehouse
Zdjęcie: Funkcje ostrości

Jakie filmy będzie Ci to przypominać?: Nagrodzony Oscarem w 2015 roku kolaż dokumentalny Asifa Kapadii Amy był o wiele pełniejszym, mniej wybielonym portretem drażliwej osobowości. Powrót do czerni nie jest tak niezapomniany jak nijaki film biograficzny o Bobie Marleyu Jedna miłośćz początku tego roku; nie jest też tak rażąco oczyszczona i manipulująca jak biografia Freddiego Mercury’ego „Bohemian Rhapsody”..

Wydajność, którą warto obejrzeć: Abela jest magnetyczna jak Amy, a fakt, że sama śpiewa i w imponujący sposób naśladuje Ten Głos, ma z tym niewiele wspólnego. Nasze poczucie, że prawdziwy Winehouse był szorstki i pochopny, potwierdza w pewnym stopniu zuchwała kreacja Abeli, ale aktorka wzbudza także znaczną empatię, dostrzegając wrażliwość bohaterki. Abela przedstawia Amy niezwykle delikatną kobietę pod tym wysokim, ciężkim ulem, a w najlepszych momentach filmu bardzo czujemy radość i ból Amy.

Pamiętny dialog: „Musisz to teraz wiedzieć” – mówi Amy natrętnemu agentowi rezerwacji. „Nie jestem, kurwa, Spice Girl”.

Seks i skóra: Kilka krótkich scen seksu; trochę przelotnej nagości podczas sekwencji kąpieli nago.

MARISA ABELA AMY WINEHOUSE POWRÓT DO CZARNOŚCI
Zdjęcie: Kolekcja Everetta

Nasze podejście: Co to za pierdolenie? Powrót do czerni balansuje pomiędzy lakierowanym hołdem a obrzydliwym wyzyskiem, a jedno i drugie kłóci się z występem Abeli, który celebruje niepohamowany talent i charyzmę Winehouse, nawet jeśli wydaje się ograniczany przez scenariusz, który chce zatrzeć jej ostrzejsze krawędzie . Film został usankcjonowany majątkiem Winehouse, nad którym czuwał jej ojciec, problematyczna postać w jej życiu, która według wielu relacji – w tym filmu dokumentalnego Kapadii – wspierała jej karierę w takim samym stopniu, w jakim czerpał z niej zyski. sława. W filmie odtwarzany jest występ Winehouse „Rehab” z okazji rozdania nagród Grammy w 2008 roku, a kiedy śpiewa ona „Mój tata myśli, że wszystko w porządku”, następuje przejście do dumnego, wiwatującego Mitcha na widowni z absolutną powagą, i brak poczucia ironii. Znając bolesny los Winehouse, czy to zdanie nie powinno być prześladujące, a nie radosne?

Taylor-Johnson ma trudności z przedstawieniem tej historii w sposób konsekwentny. Są tu żywe momenty, kiedy Blake i Amy spotykają się po raz pierwszy, z feromonami, elektrycznością i poczuciem przeznaczenia w powietrzu, lub gdy Amy po pijanemu występuje na festiwalu muzycznym, a jej niechlujna ekscentryczność równoważona jest przez hipnotyzujący urok jej osobowości i głosu. Są też momenty jak z ołowianego balonu, w których film wplata różne wynalazki w historię życia osoby, która zdawała się być wszystkim. Ale wymyślona: „Muzyka to mój odwyk” – zapewnia, gdy namawia się ją na leczenie – film twierdzi bez ogródek: „Jak powstał hitowy utwór”. I wzdrygamy się.

Jako osoba, która słucha muzyki Winehouse doświadcza głębokich emocji, zaczęłam szukać w filmie i występie Abeli ​​logicznego wyjaśnienia, dlaczego ta kobieta tak bardzo cierpiała. Być może nic takiego nie istnieje, ale oznacza to również, że byłem przygotowany i gotowy, aby głęboko pochłonąć historię Amy i tęsknić za wglądem. Są chwile, kiedy Abela prawie przejmuje kontrolę nad filmem, kultywując miłość i uznanie, jakie mamy dla głęboko zmartwionej osoby, która żyła tym, co śpiewała i śpiewała tym, czym żyła. W ulotnych fragmentach tego filmu jest prawda – są też fragmenty stenograficznej narracji, które starają się właściwie umieścić w kontekście sławę i sukces Winehouse, a także zdecydowanie zbyt wiele odrażających scen, w których Wasted Amy potyka się przez ulice Londynu, z załzawionymi oczami i bełkotliwymi oczami, jakby szykowały się na katastrofę. Jeden lub dwa z nich w zupełności by wystarczyły.

Powrót do czerni w pewnym sensie obwinia Blake’a i toksyczną współzależność w ich związku, ale nie sięga głębiej niż cienkie stwierdzenie, że dwoje zakochanych nałogowców to destrukcyjny koktajl dla obu stron. Daje mniej więcej rzut oka na pragnienie Amy bycia matką, jej chroniczną bulimię i zmagania z samookaleczeniem. Świadczy to o niewielkiej świadomości istnienia jakiejkolwiek choroby psychicznej. Z oczywistych powodów nie interesuje się jej skomplikowanymi relacjami z rodzicami. Sprawia, że ​​chcemy zlikwidować wstrętne psy paparazzi do Neptuna, ale nie ma nic do powiedzenia na temat wyzysku mediów, a jest to temat, który w ostatnich latach przeszedł rozrachunek, ponieważ cała kultura słusznie pracowała nad odbudowaniem reputacji byłych… Tematy tabloidów „gorącego bałaganu”, takie jak Britney Spears i Monica Lewinsky. Jedynym gorącym bałaganem jest ten film, który ostatecznie nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim skomplikowanym tematem.

Nasze wezwanie: Szlachetna praca Abeli ​​w roli Amy Winehouse idzie na marne w dziwnie niechlujnym i tandetnym filmie Powrót do czerni. Chciałem to lubić, ale to popchnęło mnie z chętnej partii do apologety i surowego krytyka. POMIŃ TO.

John Serba jest niezależnym pisarzem i krytykiem filmowym mieszkającym w Grand Rapids w stanie Michigan.

Udostępnij ten artykuł
Obserwuj
Jugo Mobile to platforma poświęcona wysokiej jakości treściom z zakresu gier, sportu i technologii. Odkrywaj najwyższej klasy materiały, nawiązuj kontakt z innymi pasjonatami i ekspertami. Poznaj najnowsze trendy i innowacje w naszej dynamicznej społeczności. Dołącz do nas i doświadcz przyszłości już dziś!