Mam nadzieję, że lubisz oglądać reklamy, ponieważ najnowsze badania wskazują, że w ciągu najbliższych kilku lat będą one stanowiły jedną trzecią przychodów serwisów streamingowych.
Dopiero około 10 lat temu wydawało się, że telewizja jest w naprawdę obiecującym miejscu. Serwisy streamingowe, takie jak Netflix, były popularne, ale jeszcze nie dominowały w branży, w tamtym czasie emitowano mnóstwo świetnych programów telewizyjnych, a twoje ulubione programy nie były anulowane tylko dlatego, że ktoś z arkuszem kalkulacyjnym powiedział, że tajemnicza liczba nie jest wystarczająco wysoka na wykresie z jakiegoś arbitralnego powodu. Właśnie w tym miejscu jesteśmy teraz i niestety, pomimo że serwisy streamingowe są mniej wygodne niż kiedykolwiek, są również droższe niż kiedykolwiek, a wszystkie duże nazwiska regularnie podnoszą ceny, aby zrekompensować fakt, że nie ma wystarczającej liczby nowych subskrybentów.
Jednym ze sposobów, w jaki Netflix i inne firmy próbowały albo przyciągnąć ludzi z powrotem, albo przyciągnąć nowych, jest „tańszy” poziom, który zawiera reklamy. Tańszy jest tam w cudzysłowie, ponieważ zasadniczo płacisz tyle samo, ile płaciłeś za Netflixa zaledwie kilka lat temu, tylko teraz możesz go oglądać tylko w jednym domu, jakość wideo nie jest tak dobra i tak, podobnie jak w przypadku telewizji kablowej, masz reklamy. I naprawdę wydaje się, że te poziomy wspierane reklamami są przyszłością usług przesyłania strumieniowego, jak w badaniu Global Entertainment & Media Outlook 2024-2028 przeprowadzonym przez PricewaterhouseCoopers (za pośrednictwem Różnorodność), przewiduje się, że do 2028 r. „reklama będzie stanowić prawie 28% wszystkich pieniędzy, jakie zarabiają serwisy streamingowe”.
W 2023 r. 20% przychodów ze streamingu pochodziło ze sprzedaży reklam, więc to zdecydowanie duży skok. Raport zauważa również, że nie będzie szczególnie dużego wzrostu przychodów ogółem od 2023 r. do 2028 r., co jest „prawdopodobnie spowodowane tym, że konsumenci są przytłoczeni liczbą dostępnych usług streamingowych. Firmy reagują, oferując niższe opłaty abonamentowe w zamian za wyświetlanie reklam”.
Oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie dla tych, którzy nienawidzą reklam (cześć, to ja) i z pewnością sugeruje, że ten sposób subskrybowania poziomów reklamowych będzie zmierzał w kierunku normy. Ale hej, przynajmniej to nie jest kabel, prawda?