Po tym, jak została wybrana na siódmym miejscu w drafcie WNBA 2024, Angel Reese wygląda na drugą najlepszą debiutantkę w swojej klasie, zaraz za Caitlin Clark. Natychmiast stała się najlepszą zbierającą w lidze i maszyną do double-double. Ale jeśli jest coś, do czego można się przyczepić w jej grze, to dotyk obręczy.
Reese była zdecydowanie najgorszą zawodniczką w WNBA w zamianie prób layupów. Jej 43,8 procent rzutów z odległości pięciu stóp brzmi źle. Wideo z niektórych jej ostatnich niecelnych rzutów sprawia, że wygląda to jeszcze gorzej. W zeszłym tygodniu miała jeden z najgorszych nieudanych layupów sezonu.
Wiemy, że Reese kończy źle, ale jak źle jest? Oto, co mówią liczby.
Angel Reese historycznie nie radzi sobie z kończeniem layupów
Średnia ligi w strzałach z odległości 5 stóp w tym sezonie wynosi 59,6 procent. Nikt nie zbliża się do 43,8 procent Reese’a w tych strzałach w tym sezonie.
Trafienie poniżej 44 procent rzutów z odległości pięciu stóp jest oczywiście nie do przyjęcia niskim wynikiem. Diana Taurasi ma większe szanse na trafienie z 25 stóp w tym sezonie (45,2%) niż Reese na trafienie layupa.
Brak wykończenia u Reese jest jeszcze bardziej problematyczny, ponieważ wykonuje tak wiele layupów, prowadząc w lidze z 274 próbami rzutów z pola. Gdyby była odrobinę lepsza, atak nr 9 Sky’s odnotowałby znaczną poprawę.
Nie jest też tak, że Reese ma dobry rzut z wyskoku, który rekompensuje jej brak gry wewnątrz. Trafia tylko 31 procent swoich rzutów ze średniego dystansu i 18 procent swoich rzutów za 3 punkty w tym sezonie. Są też tam beznadziejne niecelne.
Nie możesz po prostu rzucać Angel Reese’owi takich otwartych spojrzeń fot.twitter.com/JXoT4qTJcs
— Niebiosa! (@HeavensFX) 25 sierpnia 2024 r.
Jeśli Reese ma być pozytywna w ataku, to musi robić layupy. Jest powód, by mieć nadzieję, że może się poprawić. Nadal jest w swoim debiutanckim roku, a wiele innych All-Stars rzucało gorzej pod kosz, zanim stało się bardzo dobrymi finisherami w dalszej części kariery.
Brak wykończenia akcji przez Reese nie powinien również umniejszać jej niesamowitych zbiórek. Nawet jeśli odjąć wszystkie zbiórki, które zdobyła po własnych niecelnych rzutach, nadal byłaby najlepszą zbierającą piłkę w lidze.
Reese ma realną szansę zostać najlepszą zbierającą piłkę w historii ligi, dzięki ogromnemu wysiłkowi, jaki wkłada w zbiórki. Została jedyną zawodniczką WNBA, która w niedzielę zanotowała trzy kolejne mecze z 20+ zbiórkami. Musi jednak popracować nad tym wykończeniem. To uzasadniona wada, która powstrzymuje ją przed potencjalną wielkością.
