Chicago Bulls wciąż dzieli jedna lub dwie wymiany od rozpoczęcia gruntownej przebudowy.
Jeśli Chicago nie zdoła pozyskać Zacha LaVine’a lub Nikoli Vucevicia przed sezonem, Bulls utkną w czyśćcu NBA — nie na tyle źli, by upaść, i nie na tyle dobrzy, by walczyć.
Ziemia niczyja to ostatnie miejsce, na jakie Bulls mogą sobie pozwolić w sezonie 2024-25. Może to oznaczać, że stracą swój chroniony wybór z pierwszej dziesiątki w obciążonym drafcie NBA 2025.
Chicago bardzo się starało znaleźć rynek zbytu dla LaVine’a, ale Bulls mogą odkryć, że w ciągu najbliższych siedmiu tygodni pojawi się kilku nieznanych dotąd kandydatów na obrońcę LaVine’a.
Toronto Raptors wyróżniają się jako drużyna, która może być zainteresowana pozyskaniem LaVine’a.
Toronto ma Scottie Barnesa, Immanuela Quickleya i RJ Barretta na długoterminowych kontraktach, ale Raptors nie mają wystarczająco dużo czystego punktowania w swoim składzie. LaVine zapewniłby to i wprowadził równowagę do tabeli głębokości Toronto.
Chicago chce po prostu pozbyć się kontraktu LaVine’a, wrzucając go do drużyny, która wraca z wygasającymi lub dwuletnimi umowami (LaVine ma trzy lata do końca umowy). Bulls z pewnością wzięliby wygasającą umowę Bruce’a Browna (23 mln $) i dwuletnią umowę Kelly’ego Olynyka (12,8 mln $ za sezon) w zamian za LaVine’a.
Transfer LaVine’a do Raptors w ogóle nie był poruszany w kręgach ligowych, ale to mądry ruch zarówno dla Toronto, jak i Chicago.
Więcej NBA: Bulls proponują przebojowy transfer, który wysłałby dwukrotnego All-Stara do Heat