Los Angeles Lakers próbują zrównoważyć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Franczyza, w której wystąpiły jedne z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w historii koszykówki, a ich koszulki są tak samo złote, jak ich standardy.
Nawet teraz Lakers zatrudniają przyszłych Hall of Famer. LeBron James, który rozpoczyna swój 22. sezon, może pochwalić się najbardziej utytułowaną karierą w historii NBA. Anthony Davis, wybrany z numerem 1 w drafcie NBA w 2012 roku, jest dziewięciokrotnym uczestnikiem All-Star.
Istnieją jednak uzasadnione obawy, czy Los Angeles ma wszystko, czego potrzeba, aby zdobyć kolejny tytuł, zanim James przejdzie na emeryturę.
Lakers prawdopodobnie mogliby utrzymać okno mistrzowskie otwarte po tym, jak James odłożył słuchawkę i pozyskał kolejną gwiazdę do gry u boku Davisa. Jednak ich największą szansą na podniesienie 18. sztandaru jest maksymalne wykorzystanie pozostałych lat niezapomnianej kariery Jamesa.
To doprowadziło do pytań, czy Los Angeles powinno dodać kolejną gwiazdę, na przykład skrzydłowy Chicago Bulls, Zach LaVine.
Wśród potencjalnych celów Lakers prawdopodobnie znajduje się LaVine najlepsze połączenie dostępności i talent. Istnieją pewne obawy związane z LaVine’em – kontuzja, wynagrodzenie i obecność na korcie – ale nie można zaprzeczyć, że jest on wysokiej klasy strzelcem.
Czego jednak dokładnie musiałoby wymagać Lakers, aby pociągnąć za spust w sprawie umowy z LaVine’em?
Na początek musiałaby istnieć ostateczna potrzeba. W rezultacie Los Angeles może poczekać, aż D’Angelo Russell lub Austin Reaves wykażą, że nie są gotowi na trzecią opcję.
Główny trener Lakers, JJ Redick, jest zdeterminowany, aby wydobyć z Russella i Reavesa to, co najlepsze. Niemniej jednak historia kariery Russella sugeruje, że nie można na nim polegać, podczas gdy kariera Reavesa podkreśla jego brak doświadczenia.
Przewaga LaVine’a nad obydwoma jest dowodem na to, że potrafi konsekwentnie zdobywać bramki przy dużej liczbie bramek i skutecznie. Jeśli Lakers uwierzą, że mają wokół siebie wystarczająco dużo rozgrywania i obrony, a w przypadku Jamesa i Davisa tak się stanie, może być cennym dodatkiem.
Warto również wziąć pod uwagę cenę LaVine. 29-latek zarobi 138 milionów dolarów w ciągu najbliższych trzech sezonów, co z pewnością się wyróżnia. Jednak kiedy Bulls byli w trudnej sytuacji poza sezonem, Bobby Marks z ESPN poinformował, że byli skłonny dołączyć wybór z pierwszej rundy do LaVine’a, żeby go przeniósł. Nie tylko łagodzi to postrzeganie jego pensji, ale także uniemożliwia Los Angeles grzebanie w ich opuszczonej szafce z przeciągami.
Teoretycznie Lakers mogliby zamienić Russella, Rui Hachimurę i Jarreda Vanderbilta na LaVine’a, Torreya Craiga i wybór w pierwszej rundzie draftu. Wraz z udostępnieniem wolnego miejsca w składzie wolni agenci, tacy jak Marcus Morris, mogą stać się celem.
Więcej NBA: Główny trener Lakers, JJ Redick, mądrze zmienia rotację przed sezonem 2024–25
