Zmagający się z kontuzją Reece James powrócił na boisko w zeszły weekend, a kapitan Chelsea w końcu wyszedł na boisko po raz pierwszy w tym sezonie.
Zwykle można by się spodziewać, że będzie to szczęśliwe wydarzenie, ponieważ weteran bluesa ma nadzieję, że uda mu się przełamać i udowodnić, że należy ponownie do składu reprezentacji Anglii.
Menedżer Chelsea Enzo Maresca nie do końca postrzegał to w ten sposób.
Szef The Blues ostro i zaskakująco ostro skrytykował swojego kapitana, mówiąc mediom, że James musi zrobić coś więcej, niż tylko wrócić na mecze, aby odzyskać swoje dobre łaski.
„Jest w drodze, radzi sobie dobrze, robi postępy, ale od Reece’a oczekiwałem więcej, także pod względem przywództwa” – powiedział Maresca na konferencji prasowej przed meczem przed niedzielnym meczem Premier League z Newcastle u siebie.
Marescę zapytano, jak James radził sobie z obowiązkami kapitana podczas rekonwalescencji po kontuzjach, na co menadżer Chelsea odpowiedział bardzo krytycznie, w stylu Johna F. Kennedy’ego.
„Przez większość czasu, gdy są kapitanami, myślą, że ponieważ są kapitanami, mają więcej, «ponieważ jestem kapitanem, oczekuję, że dasz mi więcej». Według mnie, ponieważ jesteś kapitanem, musisz dać z siebie więcej. Musisz dać z siebie więcej niż reszta. A czasami mówi się: „OK, jestem kapitanem, mogę dać z siebie mniej” – nie.
„Jest jednym z kapitanów i oczekiwałem od niego, podobnie jak jego koledzy z drużyny, że będzie dawał zawsze więcej, jeśli chodzi o przywództwo w ogóle”.
Maresca na tym nie skończył, stwierdzając, że Chelsea nie ma naturalnego lidera w drużynie, pomimo jej rozdętej i niekonwencjonalnej liczebności.
„To powściągliwy facet, ale nie tylko on” – kontynuowała Maresca, odnosząc się do Jamesa. „Myślę, że nie mamy odpowiedniego przywódcy. Nie mamy takich chłopaków. Prawdopodobnie Tosin [Adarabioyo] to jest jeden z chłopaków. Resztę musimy zbudować.”