Kiedy w sobotę Alexander Sorloth zdobył dla Atletico Madryt zwycięską bramkę w 97. minucie na stadionie olimpijskim Lluis Companys, historia zawaliła się na wiele sposobów.
Barcelona miała pełną kontrolę przez niemal cały mecz i wydawało się, że jest gotowa uciec z meczu, gdy w 30. minucie wyszła na prowadzenie po pierwszej bramce Pedriego. Bramkarz Atletico Madryt Jan Oblak został wielokrotnie uderzony pięścią, a goście nie mieli sobie nic do zarzucenia, gdyż przed przerwą nie udało im się oddać żadnego strzału.
Jednak po wyrównaniu w 60. minucie Rodrigo de Paula i nieżyjącego już zwycięzcy Sorloth, obaj przed końcem meczu, podopieczni Diego Simeone zapewnili sobie zwycięstwo 2:1 z Barceloną i awansowali na pierwsze miejsce w tabeli La Liga. Zrównali się z katalońskimi gigantami pod względem punktów, tracąc jedynie różnicę bramek, a dzięki dramatycznemu zwycięstwu wyszli na prowadzenie.
Jednak ten moment oznaczał znacznie więcej niż tylko wstrząsającą zmianę w wyścigu o tytuł La Liga. Była to także ogromna zmiana w nierównej historii pomiędzy tymi dwoma zespołami.
Co niewiarygodne, zwycięstwo to było pierwszym w historii wyjazdowym zwycięstwem Simeone nad Barceloną w La Liga, po tym jak nie udało mu się zapewnić sobie zwycięstwa w żadnej z poprzednich 17 prób. Do tego momentu był w stanie zanotować tylko siedem remisów w Barcelonie i 10 porażek.
Z szerszej perspektywy było to pierwsze zwycięstwo Atletico Madryt w meczu wyjazdowym z Barceloną w jakichkolwiek rozgrywkach od lutego 2006 roku, kiedy opuściło Camp Nou jako zwycięzca 3:1. Tego dnia 22-letni Fernando Torres strzelił decydującą parę bramek, które zapewniły menadżerowi Atleti Pepe Murcii niezapomniane zwycięstwo.
Od tego czasu Atletico rozegrało 25 meczów z Barceloną bez zwycięstwa, a Camp Nou okazało się dla klubu domem grozy. Nawet pobliski Stadion Olimpijski zdawał się nieść tę samą czarną magię, gdy Barcelona wygrała w zeszłym roku 1:0 po tymczasowej przeprowadzce ze względu na prace remontowe na swoim słynnym stadionie.
Tak było do czasu, gdy w sobotę Sorloth pokonał Barcelonę i ta długa passa została przerwana. Simeone w radości pobiegł prosto tunelem, aby świętować, nie ciesząc się nawet chwilą na boisku.
Jedna passa pozostaje jednak nienaruszona. Gwiazda Atletico Madryt, Antoine Griezmann, nie wykorzystał swojej ostatniej szansy na zdobycie ligowego gola przeciwko Barcelonie dla swojego długoletniego klubu. Reprezentant Francji strzelił gola każdemu z pozostałych 29 przeciwników La Liga, z którymi mierzył się z Atleti, ale nigdy nie strzelił gola Barcelonie w 17 meczach ligowych.
Krążą plotki, że opuści Atleti pod koniec tego sezonu i może nie otrzymać kolejnej szansy na dokończenie seta. Jednak prawdopodobnie nie będzie się tym przejmować, ponieważ jego zespół zdecydowanie dowodzi w wyścigu o tytuł najwyższej klasy rozgrywkowej Hiszpanii, prowadząc trzema punktami przez 18 meczów, mając jeszcze rozegrany mecz do rozegrania.