Jeśli chodzi o dwumeczowe półfinały Carabao Cup, przewagi mogą być niezwykle cienkie, ponieważ dwa angielskie kluby walczą o miejsce w finale na Wembley.
Dlatego też, choć Man City z pewnością będzie zadowolony z prowadzenia w pierwszym meczu po pokonaniu Newcastle 2:0 na St. James’ Park, będzie przeklinał swoje szczęście, że nie była to jeszcze większa przewaga.
Krótko po godzinie wydawało się, że Antoine Semenyo nie tylko podwoił swój wynik, ale także podwoił prowadzenie Man City, ale obszerna recenzja zdecydowała inaczej.
The Jugo Mobile wyjaśnia, dlaczego City wyszło z zaledwie dwoma bramkami przewagi, a nie z większą przewagą nie tylko samego Semenyo, ale całej drużyny Pepa Guardioli.
Bramka Antoine’a Semenyo dla Man City w meczu z Newcastle nie została uznana
W 67. minucie Antoine Semenyo strzelił drugiego gola dla Man City, co było krytycznym momentem w pierwszym meczu tego dwumeczowego pojedynku.
Prowadzenie 3:0 na własnym stadionie na Etihad byłoby znacznie wygodniejsze niż dwubramkowa przewaga, jaką obecnie posiadają, ale City ostatecznie nie mogło sobie pozwolić na taki luksus.
Na ekranie systemu VAR wyświetlona została długa analiza kryminalistyczna meczu i po prawie sześciominutowej ocenie Stuart Attwell w kabinie zalecił ocenę na boisku sędziemu głównemu Chrisowi Kavanaghowi. Gwizdek nie musiał długo czekać na zgodę, gdyż podjął ostateczną decyzję o unieważnieniu gola.
WIDEO: Zobacz, jak Semenyo nie uznał gola w Wielkiej Brytanii
Antoine Semenyo myślał, że strzelił swojego drugiego gola w tym meczu, jednak została ona wykluczona po uznaniu, że Erling Haaland znajdował się na pozycji spalonej.
Podjęcie decyzji zajęło ponad pięć i pół minuty. pic.twitter.com/8OXTbzCz41
— Sportowiec | Piłka nożna (@TheAthleticFC) 13 stycznia 2026 r
Dlaczego gol Semenyo nie został uznany?
Po niezwykle długiej analizie sędzia VAR Stuart Attwell stwierdził, że Erling Haaland przeszkadzał w grze, stojąc na pozycji spalonej.
Haaland stał tuż przed linią bramkową, walcząc o pozycję z Yoane Wissą w fizycznej szamotaninie, w wyniku której obaj gracze chwycili się nawzajem, choć żaden z nich nie próbował wpłynąć na grę.
Analiza VAR trwała wieki, ponieważ najpierw należało ustalić, czy Haaland rzeczywiście był na spalonym. Obrazy pokazały niezwykle odważną decyzję i chociaż gołym okiem wydawała się ona niejednoznaczna, ostatecznie ustalono, że Haaland w rzeczywistości był o włos na spalonym.
Następnie sędziowie musieli zdecydować, czy Haaland przeszkadzał w grze. Strzał Semenyo minął kolano Haalanda, ale Wissa nie próbował blokować strzału, koncentrując się na walce z Norwegiem. Tak naprawdę, jeśli ktokolwiek inicjował kontakt, był to Wissa, który zdawał się ściskać napastnika City w niedźwiedzim uścisku.
Ostatecznie jednak podjęto decyzję o zaleceniu Kavanagha ponownej recenzji, który potrzebował bardzo mało czasu, aby zdecydować, że zgadza się z wezwaniem Attwella. Tym samym gol nie został uznany.
Decyzja ta spotkała się z niemal powszechną pogardą ze strony fanów i dziennikarzy w mediach społecznościowych. Szereg elementów tej decyzji, od czasu trwania meczu, do ostrego spalonego, po wątpliwą interwencję, było powodem skarg wielu widzów, którzy byli sfrustrowani decyzją VAR.