Charles Barkley oficjalnie ma dość współczucia, jakim obdarza się Victora Wembanyamę podczas finałów Konferencji Zachodniej. Podczas gdy San Antonio Spurs kontynuują walkę z Oklahoma City Thunder w brutalnej serii play-offów, większość rozmów wokół Wembanyamy koncentruje się na tym, czy Oklahoma City nie postępuje zbyt agresywnie w stosunku do mierzącej 2 metry wzrostu supergwiazdy.
Barkley uważa całą dyskusję za absurdalną. Nie powstrzymywał się także od krytykowania rosnącej narracji o „biednym Wemby” podczas niedawnego wystąpienia po meczu w ESPN.
Charles Barkley twierdzi, że fani NBA stają się zbyt miękcy
Frustracja Barkleya eksplodowała podczas omawiania skarg na temat tego, jak Thunder bronili Wembanyamy przez całą serię.
„Myślę, że wszyscy powinniśmy się modlić za Wemby’ego, ponieważ nie może zagrać zbyt wielu minut, bo go tam zabiją” – powiedział sarkastycznie Barkley. „Ci ludzie, oni mnie wkurzają. Oglądam całe mecze, oni nie grają nieczysto, to jedne z najłagodniejszych fauli, jakie kiedykolwiek widziałem w życiu. „
Kontynuował wyładowywanie się na telewizyjnej krytyce dotyczącej fizyczności Oklahoma City.
„W telewizji pojawiają się ci klauni, którzy mówią: «Och, skrzywdzą biednego Wemby’ego». Oglądanie tych programów doprowadza mnie do szaleństwa.”
Ta bezceremonialna reakcja natychmiast przykuła uwagę, ponieważ Barkley w zasadzie rzucił wyzwanie jednemu z najważniejszych tematów dyskusji w serialu.
Zamiast uważać defensywną postawę Thunder za niebezpieczną, Barkley postrzega ją jako zupełnie normalną koszykówkę w fazie play-off.
Chuck ma już dość tej narracji na Wemby 😆 pic.twitter.com/Lh1yIBlVsk
— NBA w ESPN (@ESPNNBA) 24 maja 2026 r
Thunder utrudnili życie Victorowi Wembanyamie
Szczerze mówiąc, Oklahoma City czasami uprzykrzało życie Wembanyamie. Thunder nie tylko przydzielają jednego obrońcę i liczą na najlepsze. Zalewają łowiska, zapychają pasy ruchu, odcinają możliwości zagrania lobem i nieustannie zmuszają drużynę San Antonio do podejmowania niewygodnych decyzji.
Nawet gdy Wembanyama zdobywa bramkę, proces ten staje się wyczerpujący. To część tego, co czyni ten pojedynek tak fascynującym.
Przez większą część sezonu Wembanyama przytłaczał drużyny długością, mobilnością i umiejętnościami, którym po prostu nie dało się przeciwstawić. Jednak Oklahoma City pokazało, że elitarna fizyczność, wielowarstwowa pomocna obrona i nieustanna presja mogą przynajmniej spowolnić część ataku San Antonio. Według Barkleya nic takiego nie powinno nikogo dziwić, gdy nadejdą play-offy.
Victor Wembanyama otrzymuje najtrudniejszą lekcję supergwiazdy NBA
Serial ten może ostatecznie stać się jednym z najważniejszych momentów rozwojowych w młodej karierze Wembanyamy. Play-offy wystawiają go na kontakt z rzeczywistością, z którą spotyka się każda supergwiazda wszechczasów: gdy przeciwnicy wystarczająco się ciebie boją, każde posiadanie staje się wojną.
Zespoły przestają cię normalnie chronić. Budują całe plany gry obronnej wokół usuwania Twojego komfortu. Zamiast tego zmuszają członków drużyny do pokonania ich. Dokładnie to samo robi teraz Oklahoma City.
Mimo to szerszy punkt widzenia Barkleya pozostaje ważny. Wembanyama nie jest celem w sposób niesprawiedliwy. Jest traktowany jak uzasadnione zagrożenie na poziomie mistrzowskim. I szczerze, to może być największy komplement, jaki można sobie wyobrazić dla 22-latka, który już dźwiga tak dużą odpowiedzialność za Spurs.
WIĘCEJ AKTUALNOŚCI Z NBA
