Fascynacja wolną agencją LeBrona Jamesa nie słabnie. Zamiast tego staje się coraz większy. Hałas jest coraz głośniejszy. Łączono go z wieloma drużynami, które mogą być pretendentami do tytułu w tym sezonie, w tym z Cleveland Cavaliers, Philadelphia 76ers i Golden State Warriors.
Ale co z San Antonio Spurs? Oni też są na radarze. Jeśli James chce dołączyć do pretendenta, a ma to miejsce, i mieć prawdziwą szansę na zakończenie swojej kariery w NBA zdobyciem tytułu, Spurs są dla niego łatwym wyborem, ponieważ właśnie dotarli do finałów NBA.
Wyobraźcie sobie, że James faktycznie grał w Spurs w zeszłym sezonie. Czy myślisz, że zostaliby przejechani przez New York Knicks w taki sposób? Prawdopodobnie nie.
LeBron James i Spurs mogą stanowić mocny duet
Co zatem sprawia, że James and the Spurs tak dobrze do siebie pasują? Oczywistą odpowiedzią jest to, że połączenie Jamesa z Victorem Wembanyamą byłoby bombą. James i Wembanyama wnieśliby mieszankę talentu weterana, najstarszego gracza w NBA, z jednym z najmłodsze, początkujące gwiazdy.
James grający obok Wembanyamy byłby piękną historią NBA. James miałby służyć jako mentor dla talentów nowej generacji ligi. Jest innych graczy, których mógłby mentorować, ale Wembanyama jest tak naprawdę jednym z najmłodszych, którym udało się wybić tak jak w Spurs. To czyni go wybranym uczniem dla Jamesa.
Innym powodem, dla którego James dobrze pasuje do Spurs, jest to, że – jak już wspomniano – ten wybór ugruntowałby jego pozycję w drużynie, która już jest jednym z niewielu pretendentów do tytułu NBA. Jeśli James dołączy do Spurs, dołączy do drużyny, która właśnie dotarła do finału i może pojechać ponownie.
Również, jeśli James chce być KOZEM nad Michaelem Jordanem zdobycie tytułu NBA wzmocni ten argument. Spurs dają mu na to szansę.
Jest sporo zespołów, które mogłyby przekonać Jamesa do dołączenia do nich. Tak się składa, że Spurs są jednymi z najsilniejszych.