Wydaje się, że w tym sezonie w NBA było więcej sprzeciwu w związku z grą w Boże Narodzenie, co jest główną tradycją w całej lidze.
LeBron James dał znać o swoich uczuciach jeszcze przed wakacjami. Gwiazda Golden State Warriors, Draymond Green, podzielił się swoimi przemyśleniami po tym, jak Dubs pokonali Mavericks w Boże Narodzenie.
Komentarze Draymonda były mocne i nienawiść, jaką za nie czuje, jest równie silna.
Po pierwsze, oto co – powiedział Zielony:
„Granie w Boże Narodzenie też jest do niczego. A powodem jest do bani, po pierwsze, to, co właśnie powiedziałem, może mieć wpływ na twój nastrój. Po drugie, jesteśmy ludźmi i, tak jak wszyscy inni, cieszymy się Świętami Bożego Narodzenia z naszymi rodzinami. To trochę nam się komplikuje. Hm, oni są w swoich domach lub na wakacjach z rodzinami i tworzą wspomnienia. My nie mamy takiej możliwości.
„Dlatego nie znoszę, gdy ludzie mówią: «O rany, to zaszczyt grać w Boże Narodzenie.» Ludzie powinni się zamknąć. Nie, powinieneś się zamknąć, bo niezależnie od tego, czy grałeś w Boże Narodzenie, czy nie, ja tego nie robię – tak naprawdę nie obchodzi mnie perspektywa.
„Gra w Boże Narodzenie jest świetna, fajna, przyciągają wzrok, ale brakuje czasu dla rodziny”.
OK, cóż, to bardzo zielony poziom energii w tych myślach.
Jedna z najpopularniejszych odpowiedzi na X brzmi tak: „To marudne. W takim razie przejdź na emeryturę. Świętuj dzień wcześniej lub dzień później. Jesteś w czołowej drużynie, która w ogóle zasługuje na wyróżnienie. Czy współczujesz pracownikom obsługi na arenach? Czy tylko ty?”
Green w swojej tyradze stwierdził również, że „nikt nie pracuje w Boże Narodzenie”, co skłoniło innego użytkownika do zwrócenia uwagi, że nie tylko gracze NBA pracują w święta: „Powiedz to też pracownikowi Sheetz w bożonarodzeniowy poranek, kiedy będzie tam o 4 rano”.
Były strzelec wyborowy NBA Michael Redd również pojawił się w komentarzach: „Już wiem, że te komentarze są szalone”.
Jest oczywiście wielu fanów koszykówki, którym nie podobają się już wybryki Greena, więc była to łatwa okazja, aby go naskoczyć.
Zrozumiałe jest utożsamianie się z tym, co mówi, nawet jeśli pojawia się naturalny sprzeciw z różnych stron.
Przynajmniej dla dobra Greena, Warriors byli u siebie i wygrali mecz. Mogło być gorzej na obu frontach.