Sacramento Kings postanowili zmienić swój skład poza sezonem.
Ich sezon poza sezonem rozpoczął się od oczyszczenia przestrzeni w wymianie z Toronto Raptors w celu podpisania kontraktu z DeMarem DeRozanem. Następnie otrzymali DeRozana w ramach podpisania umowy z Chicago Bulls, jednocześnie wysyłając Harrisona Barnesa do San Antonio Spurs. Ponownie zakontraktowali także Malika Monka, który strzela z ławki rezerwowych.
Gdy DeRozan dołączy do duetu Domantas Sabonis i De’Aaron Fox, Kings wyglądają na realne zagrożenie dla szczytu Konferencji Zachodniej. Mimo to nadal mogą wykonać ruch, aby pozyskać innego gwiazdorskiego gracza przed upływem terminu wymiany.
Jednym z graczy, który był na radarze Kings poza sezonem, był Kyle Kuzma z Washington Wizards. Kuzma kończy rok kariery, zdobywając średnio 22,2 punktu w karierze, do tego 6,6 zbiórek i 4,2 asyst na mecz. Trafił także z gry ze skutecznością 46,3%, co stanowi najwyższy w karierze wynik, a jego skuteczność za trzy punkty wzrosła do 33,6%.
W przypadku Kings potencjalny pakiet musiałby skupiać się wokół Kevina Huertera, aby pokrywać się z pensjami i pewnym kapitałem poborowym. Huerter zakończył poprzedni sezon przedwcześnie z powodu kontuzji barku. To pozwoliło Keonowi Ellisowi wyłonić się jako kluczowy element składu Sacramento, szczególnie w defensywie, więc wymiana Huertera pozwoliła mu otrzymać więcej minut.
Ponieważ Kings już budują nową wielką trójkę, dodanie Kuzmy dałoby im wielką czwórkę. 29-latek stał się elitarnym strzelcem, ale jest też kiepskim obrońcą. Dobrą rzeczą dla Sacramento jest to, że w zeszłym sezonie mieli obronę w pierwszej dziesiątce, co odciążyło Kuzmę w defensywie.
Gdyby Kings dokonali tej transakcji, znacznie zwiększyliby swoje szanse na zdobycie pierwszego mistrzostwa od lat 1950–51, kiedy byli jeszcze Rochester Royals.
Więcej NBA: DeMar DeRozan rozmawiał z tymi czterema drużynami, zanim tego lata dołączył do Kings
