W swoim piątym programie specjalnym dla serwisu Netflix Jo Koy opuścił zachodnie wybrzeże, aby reprezentować wschodnie wybrzeże, a konkretnie Brooklyn, i to z ważnych powodów. Koy bardzo dorósł od czasu swojego debiutu w serwisie Netflix w 2017 roku i teraz skłania się ku refleksji nad tym, gdzie jest w swoim życiu i gdzie obecnie znajdują się dzieci. A jeśli nie wiesz, teraz już wiesz…
JO KOY: NA ŻYWO Z BROOKLINU: STRUMIEŃ CZY POMIŃ?
Istota: W swoich poprzednich czterech stand-upach dla Netflix Jo Koy żartował o swoim miejscu w rodzinie, ponieważ sam jest synem filipińskiej mamy i białego taty z Sił Powietrznych, oraz o wychowaniu własnego syna (obecnie 21 lat) jako samotny ojciec.
W tym czasie Koy odnosił coraz większe sukcesy, koncertując od klubów przez teatry po areny i wspinając się po szczeblach kariery od panelisty po Ostatnio Chelsea do zagrania we własnym filmie, Niedziela Wielkanocnai był gospodarzem Złotych Globów na początku tego roku (gdzie spotkał się z śmiertelnym spojrzeniem Taylor Swift).
Wydał ten specjalny hit w weekend tuż po swoich 53. urodzinach, a po nagraniu go w listopadzie na Brooklynie czasami odczuwał zarówno nostalgię za tym, jak było dawniej, jak i wdzięczność i radość za to, gdzie jest teraz.
Jakie specjalne programy komediowe będą Ci przypominać?:Zarówno w nowym programie specjalnym Koya, jak i w drugim stand-upie, który w tym tygodniu wypuścił Marlon Wayans w Prime Video, pojawia się bardzo przypadkowy wątek, w którym oboje starają się przypomnieć widzom, aby szanowali swoje matki. Choć w tym miesiącu bliżej nam do Dnia Ojca niż Dnia Matki. Domyśl.
Niezapomniane żarty: Zaczynając od argumentu, że Twoi obserwatorzy w mediach społecznościowych nie są Twoimi przyjaciółmi, Koy argumentuje, że musimy odejść od telefonów, aby naprawdę doświadczyć życia. „Powinni nazwać to mediami antyspołecznymi” – mówi, opisując młodsze pokolenia jako „nie spotykające się już z nikim”.
Telefon pozwala także Koyowi argumentować, jak bardzo zmieniło się życie w ciągu kilku pokoleń, opisując, jak zwykliśmy robić sobie selfie, aby je wywołać i czekać na rezultaty, oraz jak w jego przypadku doprowadziło to do jego przesądne rozumowanie mamy na temat „kul” na niektórych zdjęciach. „To był brudny obiektyw” – wspomina Koy. „Ale położyliśmy ten obraz na ołtarzu na sześć miesięcy!”
Następnie wykorzystuje koncepcję różnic pokoleniowych, aby zademonstrować wyraźną różnicę między tym, co jego tata zwykł nazywać „hippity-hoppity”, a tym, co sam Koy określa teraz jako „mumble-mumble”, przenosząc dowcip do domu z pomocą najpierw DJ-a zagranie fragmentu „Lifestyle” Young Thuga, a następnie przejście do „Hypnotize” zespołu The Notorious BIG, w którym to momencie cała publiczność w Kings Theatre na Brooklynie oszaleje.
Koyowi zajmuje więcej niż kilka minut naśmiewanie się z siebie, że się starzeje, zauważając, że nie tylko nie toleruje laktozy, ale także dowiedział się, że ma rwę kulszową dopiero po obejrzeniu, jak wchodził na scenę w swoim poprzednim programie specjalnym dla Netflix. Po pięćdziesiątce zauważa, że być może też nie jest najbardziej atrakcyjny, ponieważ śpi z aparatem CPAP, a dzięki diagnozie rwy kulszowej dowiedział się również, że najwyraźniej nie ma tyłka.
A jego wielka scena końcowa, opisująca narodziny syna, również sprawia, że Koy, że tak powiem, jest obiektem żartów.
Ale w międzyczasie świetnie się bawi, naśmiewając się obecnie z dzieci, które jako nastolatki miały łatwo w znalezieniu pierwszej pracy, i znajduje w tłumie jednego młodego fana, który udziela ważnych rad dotyczących szanowania swojej mamy i sprawdzam jego tatę.
Nasze podejście: Żaden z tematów głównych scenografii Koya nie jest szczególnie nowatorski, ale on w pełni wykorzystuje swoje ujęcia, niezależnie od tego, ile razy słyszeliście je od kogoś innego.
Weźmy na przykład historię porodu. Wielu mężczyzn występujących w komediach żartowało, jak mało rozumieli trudną sytuację kobiet w ciąży, dopóki nie byli świadkami narodzin ich dzieci, ale Koy robi sobie siano, a potem niektórzy z tego, odtwarzając wielokrotne utraty przytomności, a także jego wrzaski z przerażenia, a wszystko to podczas wrzeszczenia na Caleba (12-latka z widowni, którego wyróżnił wcześniej), aby wyobraził sobie, jak rodzi go jego własna matka, skupiają całą uwagę wszystkich w teatrze.
Podobnie, poziom dbałości o szczegóły, który Koy pokazuje przez całą godzinę, nie tylko wykorzystuje jego mocne strony, ale stawia ich i jego samego w jak najlepszym świetle.
Zwracając uwagę na konkretnych członków publiczności w ciągu pierwszych kilku minut i nie kpiąc z nich, ale celebrując ich reakcje na swoje najwcześniejsze dowcipy, Koy ugruntowuje swoją pozycję mistrza stand-upu na żywo.
Mówi, że podoba mu się Nowy Jork, ponieważ jego tygiel i ciasne dzielnice zmusiły pokolenia Amerykanów do nauki wspólnego życia i śmiechu, ale także poprzez zbudowanie wbudowanej sceny, która stawia go w centrum tłumu (coś w rodzaju komedii Def Jam Biggie-era Brooklyn), pozwala sobie na karmienie się ich energią.
Wszystko to czyni go przeciwieństwem „wampirów energetycznych”, nad którymi ubolewa w górnej części godziny.
Jedynym dziwnym momentem jest moment, w którym sugeruje, że publiczność z Brooklynu powinna skarcić te wampiry energetyczne na parkingu po koncercie. Parking? Poza Teatrem Królewskim? Być może Koy nie miał czasu się o tym dowiedzieć. Ale teraz już wie.
Nasze wezwanie: STRUMNUJ GO. To naprawdę przyjemna godzina, która choć może nie stanowi przełomu ani nowego, innowacyjnego wykorzystania stand-upu, z pewnością ukazuje Jo Koya u szczytu jego zdolności komediowych.
Sean L. McCarthy pracuje nad rytmem komediowym. Prowadzi także podcasty z półgodzinnymi odcinkami, w których komicy opowiadają historie pochodzenia:Komiks przedstawia w pierwszej kolejności rzeczy ostatnie.