Kareem Abdul-Jabbar był sławny przez większość swojego życia. Na długo zanim został członkiem Galerii Sław, Abdul-Jabbar był znany jako Lew Alcindor, mierzący 7 stóp fenomen w Power Memorial High School w Nowym Jorku. Na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles przeniósł swoją grę na inny poziom, po czym natychmiast dał się poznać jako supergwiazda na poziomie NBA.
A jednak pomimo tego, że Abdul-Jabbar zyskał sławę w tak młodym wieku i przez kilka lat pozostawał jednym z najlepszych koszykarzy na świecie, zawsze trudno było go naprawdę poznać. Potrafił być niezwykle rozważny, gdy wypowiadał się na tematy nie związane z koszykówką, ale potrafił też zachować dystans wobec przedstawicieli mediów, a nawet własnych kolegów z drużyny.
W książce „Showtime: Magic, Kareem, Riley i dynastia Los Angeles Lakers z lat 80.” który posłużył za inspirację dla serialu HBO „Czas zwycięstwa: Narodziny dynastii Lakers”, autor Jeff Pearlman szczegółowo opisał wyzwania związane z pracą z nieprzemijającym wielkim człowiekiem.
„Abdul-Jabbar dezorientował kolegów z drużyny swoimi wiecznie zmieniającymi się nastrojami i postawą” – napisał Pearlman. „W jednej chwili mógł rzucić dowcip w szatni. W innych momentach mógł przejść obok ciebie bez słowa”.
Jednak w połowie jego 14. sezonu w NBA niszczycielski incydent w domu Abdula-Jabbara całkowicie zmienił jego perspektywę i sposób, w jaki odnosił się do innych.
Pożar domu Kareema Abdula-Jabbara: Co stało się w posiadłości gwiazdy Lakers?
30 stycznia 1983 roku Lakers przegrali w Bostonie z rywalem Celtics z końcowym wynikiem 110-95. To był ciężki wieczór dla Abdula-Jabbara, który zdobył 27 punktów, ale został pokonany przez Roberta Parisha (24 punkty, 18 zbiórek, cztery asysty, trzy przechwyty i trzy bloki).
Ta porażka blednie w porównaniu z poczuciem straty, jakie odczuwał później Abdul-Jabbar. Dowiedział się, że jego rezydencja w Bel Air została zniszczona w pożarze instalacji elektrycznej. Raport w tamtym czasie wskazało, że pożar „zniszczył 90 procent domu o powierzchni 7000 stóp kwadratowych”, którego wartość wyceniono na 1,5 miliona dolarów.
Ówczesnej dziewczynie Abdula-Jabbara, Cheryl, i ich synowi Amirowi udało się na szczęście uciec przez okno, ale jak powiedział Josh Rosenfeld, dyrektor ds. relacji z mediami Lakers, „To była okropna scena”.
Według Pearlmana:
Centrum samo mogłoby sobie poradzić z utratą obiektu. Jednak tym, co go zmiażdżyło, było spalenie jego trzech cennych kolekcji – orientalnych dywanów, niezastąpionych średniowiecznych Koranów i ponad trzech tysięcy albumów jazzowych.
„Moja kolekcja płyt” – powiedział – „była prawdopodobnie najważniejszą rzeczą, która została zniszczona. Piękne kawałki szkła i dzieła sztuki, które kupowałem i gromadziłem przez lata, zniknęły, podobnie jak moje trofea do koszykówki, zdjęcia z dzieciństwa, wszystkie moje ubrania.”
Gdy Abdul-Jabbar próbował iść do przodu, mając jedynie to, co zabrał podczas podróży do Los Angeles, fani Lakers zaoferowali swoje wsparcie. Zaczęli wysyłać płyty jazzowe do biur i hoteli zespołu. Nie trwało długo, zanim Abdul-Jabbar zaczął uzupełniać swoją kolekcję dziesiątkami otrzymanych albumów.
Jak zauważył Pearlman, Abdul-Jabbar wydawał się posiadać „nowo odkryte ciepło w sercu”.
„Pamiętam, że gdzieś na Środkowym Zachodzie… mogło to być Dallas. Było tam też wiejskie małżeństwo z Południa – białe, z dzieckiem” – powiedział Rosenfeld. „Kiedy Kareem szedł do autobusu, dzieciak wręczył mu trzy stare, stare albumy jazzowe.
„A Kareem zatrzymuje się, patrzy na każdego z nich i widzę, że… nie tylko ich minął. Podziękował im. Widać było, że te rzeczy go poruszyły”.
Choć ta nowa, miła wersja Abdula-Jabbara niekoniecznie przetrwała do końca jego kariery – nadal mógł być kapryśną postacią w szatni – przyznał jednak, że „dużo się nauczył” o sobie.
„Widziałem, że straciłem pewne rzeczy, ale to nie czyni życia cudownym” – powiedział Abdul-Jabbar (za pośrednictwem The Washington Post). „Nikt nie został ranny”.