Każdy dziennikarz rozrywkowy pod słońcem pozwolił sobie w tym momencie na niezwykle sprytną grę słów, którą przedstawił nowy film Richarda Linklatera i Glena Powella dla Netflix: Zabójcato, cóż, hit, stary.
Jednak według Linklatera w niedawnym wywiadzie Zoom dla Jugo Mobile żadne z dużych hollywoodzkich studiów nie postrzegało tego w ten sposób, kiedy Linklater i Powell udali się do miasta, aby zaprezentować swój film. Film wyreżyserowany przez Linklatera, który napisał scenariusz wspólnie z Powellem, powstał na podstawie:2001Miesięcznik Teksasartykułpod tym samym tytułem autorstwa Skipa Hollandswortha, który szczegółowo opisuje życie Gary’ego Johnsona (w tej roli Powell w filmie), tajnego policjanta udającego fałszywego płatnego zabójcę, aby pomóc skazać przestępców w sprawach o morderstwo na zlecenie. Linklater i Powell pozwolili sobie na wyjście daleko poza fakty, wyobrażając sobie, co by się stało, gdyby jeden z Gary’ego wdał się w romans z jednym ze swoich klientów (Adria Arjona), udając płatnego zabójcę.
To zabawna, zabawna i pełna akcji komedia, w której wciąż panuje ezoteryczne filozofowanie w stylu Linklatera. W roli głównej występuje jeden z najgorętszych obecnie czołowych aktorów Hollywood. Które studio by tego nie chciało?
„Żaden z nich!” Linklater odpowiedział radośnie, kiedy zadałem mu to samo pytanie na platformie Zoom podczas konferencji prasowej w poniedziałkowy wieczór.
Zapytany, dlaczego tak uważa, Linklater odpowiedział: „Nie wiem. Wszyscy się boją.[The movie] nie była jedna rzecz. To nie jest film o hitlerowcach.”

To powiedziawszy, pamięta „jedną rozmowę, w której chcieli, żeby to było jak «film o prawdziwym zabójcy». Odpowiedziałem: „Nie, chodzi o to, że to fałszywy zabójca”. Ludzie czują się naprawdę dobrze, oglądając coś, co widzieli wcześniej. To była mieszanka rzeczy, których nie widzieli.” Dodał, że siła gwiazdorska Powella nie była taka sama jak dzisiaj, kiedy promowali film. Myślę, że gdyby to było dzisiaj, gdy Glen wystąpił w kilku innych filmach, w których wypadło dobrze, może byłoby to możliwe. różny.”
A jednak, jak powiedział reżyser, nawet po ukończeniu filmu i premierze na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji zeszłej jesieni, gdzie zebrano entuzjastyczne recenzje, Linklater nadal miał problemy ze sprzedażą swojego filmu. „To prawdopodobnie najbardziej wymowna rzecz na temat naszej branży” – powiedział. „Jako gotowy film, pokazany go bardzo entuzjastycznie nastawionej publiczności i z miłą reakcją krytyczną – oni nadal tego nie chcieli! To problem studyjny, o którym nie mogę rozmawiać”.
W końcu Netflix przejął Zabójca w szacunkowym Umowa o wartości 20 milionów dolarów z Festiwalu Filmowego w Toronto, kilka tygodni po premierze w Wenecji. Netflix zgodził się na dwutygodniową premierę kinową przed jutrzejszą, czyli 7 czerwca, premierą filmu w internecie.
„Każdy film jest trudny do zrobienia” – podsumował Linklater. „Studia w zasadzie nie szukają już tak bardzo dramatów ani nawet komedii dla dorosłych. Wiemy, w jakim świecie żyjemy. Sporo się zmieniło. Więc nie wiem. Mieliśmy szczęście, że w ogóle udało nam się to zrobić.”
Zabójca rozpocznie transmisję strumieniową Netflixa 7 czerwca.