ATLANTA — We wtorek wieczorem przejęli część miasta Underground Atlanta, podobnie jak kilka tygodni temu przejęli Piedmont Park podczas wcześniejszej podróży do Atlanty. W zeszłym miesiącu przejęli części Kansas City, Miami i Dallas. A teraz członkowie przeważającej rzeszy argentyńskich fanów udadzą się do Nowego Jorku na finał Pucharu Świata przeciwko Hiszpanii.
Dramatyczne zwycięstwo Argentyny nad Anglią 2:1 nagrodziło tysiące ubranych w niebiesko-białe fanatyków, którzy w środę wypełnili stadion Mercedes-Benz. Przed meczem na zewnątrz budynku było 90-10 i mniej więcej tyle samo było, jeśli chodzi o hałas wewnątrz budynku, chociaż podział fanów był znacznie bliższy 50-50.
Wsparcie wokalne rozpoczęło się od zagłuszenia utworu God Save the King podczas hymnów narodowych i trwało długo po ostatnim gwizdku kończącym kolejny argentyński thriller. Nudna pierwsza połowa 0:0, naprawdę nudna, nie zepsuła nastrojów. Nagły gol dla Anglii strzelony przez Anthony’ego Gordona w 55. minucie oszołomił niebiesko-białych kibiców, ale potem Argentyna przez resztę meczu przeprowadziła dokładny, konsekwentny i nieubłagany atak na większość swoich fanów. To było jak magnes przyciągający Lionela Messiego i jego kolegów do przodu, a wkrótce pojawiły się okazje do zdobycia gola.
Siedziba Pucharu Świata 2026: Najnowsze wiadomości z Pucharu Świata | Pełny harmonogram Pucharu Świata | Kup bilety na Puchar Świata
Wyobraź sobie sekcję studencką na stadionie Cameron Indoor, skrzyżowaną z nocnym meczem LSU i intensywnością stanu Michigan-Ohio, i powiększ ją, głośniej i bardziej kolorowo. To właśnie tego Anglia broniła przez ostatnie ponad 30 minut i żadna przerwa na nawodnienie nie była w stanie spowolnić ataku.
„Wsparcie (argentyńskie) jest znakomite” – powiedział menadżer reprezentacji Anglii Thomas Tuchel. „Oczywiście, naprawdę czułem się prawie jak na wyjeździe. Ale wiedzieliśmy o tym.”
W 75. minucie Argentyna trafiła w słupek. W 77. minucie główka poszybowała obok bramki. A potem w 85. minucie, po tym jak Messi przyciągnął wielu obrońców, Enzo Fernandez posłał podanie od GOAT w tył siatki, a słuchawki z redukcją szumów, które miałem na sobie, przestały działać.
Argentyna nadal zdobywała dynamikę, a Messi zdobył drugą asystę dwie minuty po doliczonym czasie gry, a prawdziwa uroczystość miała nastąpić zaledwie za kilka chwil. Co zaskakujące, były to ich 11. i 12. gol po 75. minucie tych mistrzostw świata.
„Wierzę, że ten zespół gra najlepiej, jak potrafi, stawiając czoła przeciwnościom losu” – powiedział menadżer Argentyny Lionel Scaloni na konferencji prasowej po meczu. „Kiedy się z tym mierzymy, a przeciwnik trochę się waha, wtedy pokazujemy nasz głód”.
Po meczu zawodnikom nie spieszyło się do opuszczenia boiska. Kilku zdjęło koszulki, dopasowując się do tłumu, który również zdjął plandeki. Były śpiewy, tańce, śpiewy i świętowanie. Angielscy piłkarze zostali na drugim końcu boiska, próbując podziękować swoim zdruzgotanym kibicom, którzy dodadzą co najmniej cztery lata do 60-letniego oczekiwania na kolejny finał mistrzostw świata. Wyglądało na to, że nikomu nie spieszyło się z opuszczeniem obiektu. Anglia-Argentyna, przynajmniej po przerwie, ponownie spisał się na boisku. Ta gra, ta scena zdobyła swoje miejsce w tej gorącej i historycznej rywalizacji transatlantyckiej.
BONN: Oceny zawodników półfinału Argentyna-Anglia | Plan Tuchela kończy się fiaskiem
Ostateczny cel Argentyny wciąż jest przed nami. Hiszpania będzie prawdopodobnie ulubioną niedzielą, która uniemożliwi Argentynie zdobycie Pucharu Świata jeden po drugim. Aby jednak zdobyć drugi tytuł Pucharu Świata, Hiszpania będzie musiała pokonać nie tylko Messiego i zespół, który wydaje się zawsze grać najlepiej, jak potrafi, kiedy tego potrzeba, ale także błękitną rzeszę kibiców, która będzie tam z pełną mocą.