Jak gigantyczny potwór nagle wynurzający się z oceanu i zgniatający cię jak robaka, zanim zdążysz uciec w bezpieczne miejsce, Godzilla Minus Jeden niespodzianka wrzucona na Netflix. I już najwyższy czas, abyśmy mogli obejrzeć go w domu, ponieważ sześciomiesięczny okres od kin do transmisji strumieniowej był znacznie dłuższy niż w przypadku większości innych – a dla nas, kaijumongerów, wydawało się to sześcioma latami. Mimo że jest to najstraszniejszy obraz Godzilli w historii, film nakręcony przez japońskie studio Toho stał się jednym z najbardziej podnoszących na duchu historii sukcesu 2023 roku: przy skromnym budżecie wynoszącym 10–12 milionów dolarów, zarobił na całym świecie 115 milionów dolarów i stał się świątecznym hitem w w USA, znacząco przyspieszając karierę utalentowanego scenarzysty/reżysera Takashiego Yamazakiego. Może pochwalić się nie tylko efektami wizualnymi, które sprawiły, że hollywoodzkie filmy o superbohaterach przy 20-krotnie większym budżecie wyglądały jak dreckola, jak to zbyt często bywa, ale także zdobył Oscara za najlepsze efekty wizualne. Powinienem również wspomnieć o dwóch rzeczach: Film nosi taki tytuł, ponieważ jego akcja rozgrywa się przed wydarzeniami z oryginał z 1954 r godżilla (i każdy, kto zaczyna grzebać w osiach czasu, pamiętajcie, że istnieje specjalny poziom piekła zarezerwowany dla szukających ciągłości). Ponadto postacie ludzkie osiągają coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy w filmie Godzilla: kochamy je i nie chcemy, aby zostały zdeptane lub zniszczone przez radioaktywny oddech czosnku wielkiego faceta. Wszystko to składa się na świetny film – i oto dlaczego warto go od razu odpalić.
GODZILA MINUS JEDEN: STRUMIEŃ CZY POMIŃ?
Istota: Jest rok 1945, ostatnie dni II wojny światowej. Pilot myśliwca Koichi Shikishima (Ryunosuke Kamiki) żyje i nie jest z tego powodu zbyt szczęśliwy. Niestety, tak właśnie jest w przypadku pilota kamikaze, który honorowo jest zobowiązany poświęcić życie za ojczyznę. Ląduje swoim samolotem na wyspie, udając, że jest uszkodzony i w ten sposób uchylając się od swoich obowiązków. Ekipa remontowa zawstydza go, dodam, bezsensownie – czuje wystarczający wstyd ze względu na swój zmysł samozachowawczy, przez wielu postrzegany jako tchórzostwo. Ale zanim ktokolwiek zdąży na niego donieść, włącza się syrena alarmowa, tyle że to nie jest nalot. Nie, amerykańskie samoloty tego nie robią SKREEEEENNK dźwięk. Godzilla zaczyna wszystko przedzierać się przez wszystko, a Koichi dociera do pistoletu w swoim samolocie, mimo że nie jest przekonany, że kule zranią Godzillę – uwaga: ma rację, kule nie ranią Godzilli – zamiera z przerażeniem i patrzy, jak prawie wszyscy ludzie w bazie są pogryzani i deptani. Więc teraz możemy dodać To do rosnącego stosu stresu pourazowego i poczucia winy biednego Koichiego.
Następnie dziwna scena jak z filmu o Godzilli: Tokio w ruinach, a Godzilla tego nie zrobił. Naloty bombowe sprawiły, że zbyt wiele osób zostało sierotami, tak jak jest teraz Koichi. Podobnie Noriko (Minami Hamabe), którą spotyka wśród gruzów, i mała Akiko, którą Noriko znalazła i którą się opiekuje. Zaszyli się razem w nieszczelnej chatce obok Sumiko (Sakura Ando), która zawstydza Koichiego za to, że nie zginął na wojnie tak, jak powinien, ale w końcu podchodzi do niego i daje mu torbę ryżu, żeby dziecko nie… nie chodzić głodny. Żenią się miesiącami i stają się prowizoryczną rodziną. W tym momencie jesteśmy tak zaangażowani w dobro tych ludzi, że prawie nie tęsknimy do tego, aby Godzilla pojawiła się i popsuła wszystko w spektakularny sposób. Wciągający dramat ludzki. W filmie o Godzilli. Cuda. Czy nigdy nie przestaną?
Nie martwcie się jednak, fabuła spełnia nasze oczekiwania, gdy Koichi wreszcie dostaje normalną, codzienną pracę: znajdowanie i wysadzanie w powietrze podwodnych min pozostałych po wojnie. Wydaje się niebezpieczne, ale jesteśmy prawie pewni, że biedny Koichi, który przeżył traumę, pragnie śmierci. Współpracuje z weteranem Marynarki Wojennej Tachibaną (Munetaka Aoki), członkiem załogi Mizushimą (Yuki Yamada) i byłym specjalistą od broni Marynarki Wojennej Nodą (Hidetaka Yoshioka), którzy wypływają na otwarte wody, gdzie miałem 100% pewności, że jest całkowicie bezpiecznie i nie ma tam… Żadnych Godzilli w ogóle pierdzących, z wyjątkiem tego, że się myliłem. Bestia pojawia się, wpychają mu minę do ust i wysadzą ją w powietrze, a on przez sekundę wydaje się martwy, ale leczy się naprawdę szybko. To jest kłopot. Duży problem. Dla nich, dla Tokio i dla wszystkich, których kochają

Jakie filmy będzie Ci to przypominać?: Wielki Facet w środku Godzilla Minus Jeden ma martwy wyraz oczu dzikiego zwierzęcia, jakiego nigdy nie widzieliśmy w wielu, wielu jego wersjach. Żadnych uroczystych tańców ani przybijania piątek swoim potwornym kumplom – moim ulubionym z ery Goofy Godzilla jest Godzilla kontra Megalon; Jet Jaguar 4-ever, yo – więc jest zgodny z przerażającą wersją z paciorkami, którą widzieliśmy w Shin Godzillai oczywiście oryginał z 1954 roku. (I zróbmy tę ledwie wybaczalną głupią niedawną amerykańską wycieczkę Godzilla x Kong: Nowe imperium wyświadczył przysługę i nie poruszał jej w tej rozmowie, poza stwierdzeniem, że sukces kasowy z pewnością wynikał z dobrej woli i szumu wokół Minus jeden.)
Wydajność, którą warto obejrzeć: Gra aktorska stanowi tu jednakowo wyraźną równowagę pomiędzy cichymi, pełnymi refleksji momentami i wzmocnionym melodramatem (i, oczywiście, ekspozycyjnymi deklaracjami, gdy na scenie pojawia się Godzilla). Kamiki, Hamabe i Yoshioka dźwigają tutaj ciężar wielu chwil kontemplacyjnych i robią to imponująco i skutecznie.
Pamiętny dialog: Bramka zbiera się, aby omówić plan zniszczenia Godzilli i zadaje o wiele za dużo obecnym ochotnikom:
Przypadkowy mężczyzna: Ten plan – czy oznacza pewną śmierć?
Noda: Oczywiście, że nie.
Losowy mężczyzna: W takim razie to zdecydowanie lepsze od czasu wojny.
Seks i skóra: Nic.
Nasze podejście: Czy Tokio nie przeszło wystarczająco dużo? A Koichi, jego koledzy z pracy i jego pseudorodzina? Widmo wojny wciąż wisi nad ludnością, a teraz muszą stawić czoła szkodnikowi tak dużemu, że milion miliardów Orkinów nie byłoby w stanie wykorzenić jego dużego palca u nogi. Godzilla Minus Jeden odnajduje znaczący tematyczny i dramatyczny wątek w zbiorowej traumie obywateli Japonii, którzy są ranni i chwieją się na wielu poziomach po przegranej konflikcie, który był jeszcze bardziej okropny i niszczycielski niż jakakolwiek wojna kiedykolwiek wcześniej. Teraz możesz wymyślić jakiś podtekst na temat okrucieństwa i szaleństwa dyktatorskiego przywództwa Japonii, które nakazało swoim żołnierzom popełnić samobójstwo, lub w motywach OG Godzilla na temat lęku przed bombą atomową – wszystko znajdziesz tutaj w scenariuszu, który jest głęboki i bogaty i doskonale równoważy ludzką empatię i nastroje antywojenne z głupimi spektaklami z filmów o gigantycznych potworach. To duże osiągnięcie.
Przykład: rządy USA i Japonii nie angażują swoich sił zbrojnych do walki z Godzillą, powołując się na napięcia z Rosją. Zatem ciężar pokonania bestii spoczywa na cywilach, co jest zarówno logiczne, jak i śmieszne. Yamazaki w pełni wykorzystuje ten rozwój, gdyż weterani II wojny światowej niechętnie po raz kolejny narażają się na ryzyko, ale jednoczą się w służbie większego dobra, aby wdrożyć plan tak szalony, że po prostu może zadziałać, który – żeby nie zdradzać za dużo – jest głównie hej, dajmy Godzilli poważny przypadek zakrętów. Jak mówiłem, wzniosłe I głupio – i oryginalnie, oddając jednocześnie hołd filmowi z 1954 roku, w którym naukowcy wyszli poza kule i bomby i wymyślili niesławny niszczyciel tlenu. To jeden z kilku różnych poziomów, na których Minus jeden to sprytna wariacja na temat tematów ustalonych przez oryginalny klasyk.
W skali makro film pokazuje, jak Yamazaki robi absolutnie najwięcej, mając bardzo niewiele. Wygląda niesamowicie, niezależnie od tego, czy wykorzystuje CGI, efekty praktyczne, czy – w ramach solidarności ze starymi filmami – miniatury. Scenariusz łączy wątki polityczne i naukowe z historią ludzkiej wytrwałości i odkupienia, której tłem jest jeden z bardziej przejmujących symboli egzystencjalnych w historii kina, którym tak się składa, że jest potężna kreatura wypluwająca atomowe laserowe wymioty. Czy możesz powiedzieć, że są momenty, w których fabuła jest wymyślona? Tak, ale jeśli faktycznie mowić to jesteś bezdusznym szaleńcem; sytuacja Koichiego i jego zniszczonej, ale nie złamanej quasi-rodziny jest głęboka i wymowna, zakorzeniona w klasycznym japońskim melodramacie (a kiedy Koichi w końcu rozmyśla nad swoim stanem psychicznym i przyznaje: „Moja wojna jeszcze się nie skończyła, – pęka nam serce). Yamazaki sprawia, że wiele pozornie odmiennych elementów idealnie do siebie pasuje. Godzilla Minus Jeden to film akcji, powojenny dramat, epopeja o potworach, studium postaci – i prawdopodobnie klasyk.
Nasze wezwanie: Najlepsze efekty wizualne? Jasne, zasługuje na wyróżnienie, bardzo. Ale duża część mnie tego chciała Godzilla Minus Jeden aby wygrać także najlepsze zdjęcie. STRUMNUJ GO.
John Serba jest niezależnym pisarzem i krytykiem filmowym mieszkającym w Grand Rapids w stanie Michigan.